Habib Bourgiba (ur. 3 sierpnia 1903 r. w Monastirze, zm. 6 kwietnia 2000 r.) - był pierwszym w historii prezydentem niepodległej Tunezji.
Urodził się w Monastirze. Czasami nazywany jest afrykańskim Atatürkiem, ponieważ zredukował wpływy religii na państwo. Rozszerzył prawa kobiet w życiu społecznym, socjalnym, ekonomicznym i prawnym. Między innymi zakazał małżeństw poligamicznych legalnych w islamie.
Habib Bourgiba z wykształcenia był prawnikiem (studia skończył w Paryżu na Sorbonie). Po powrocie ze studiów założył "Neo destore party" - która została zdelegalizowana przez rządy francuskie a sam Bourgiba został aresztowany za postulowanie niepodległości Tunezji i niezależności od Francji. W 1938 roku został internowany i wydalony do Francji. Pomimo prześladowań ze strony francuskiej podczas wojny światowej czynnie wspierał obóz aliantów. W 1942 został aresztowany przez Niemców i deportowany do Tunezji. W 1945 pomimo wsparcia udzielonego aliantom musiał uciekać z Tunezji by uniknąć aresztowania. Przez następne 5 lat podróżował i wygłaszał mowy na temat niepodległości Tunezji. W 1950 Francja akceptuje negocjacje z Bourgibą i w 1955 roku wraca on do Tunezji. W 1956 roku zostaje premierem rządu niepodległej Tunezji, a w 1957 zostaje wybrany prezydentem.
* warowna kasba (IX, XIII-XVI w.) z meczetem (1231-1235)
* zabudowa starego miasta – medyny (wpisana w roku 1979 na listę światowego dziedzictwa UNESCO)
o meczet Wielki, tzw. meczet Oliwny (Djama Az-Zajituna) (732, XIII, XV w.)
o meczet Al-Kasr (1106)
o meczet Sidi Jusuf (1616)
* mauzoleum Sidi Ben Arus (1491, 1654)
* pałac Dar al-Bej (z XVIII-XIX w.)
* pałac Dar Husajn (z XIX w.)
* pałac Dar al-Monastiri (z XVIII w.)
* pałac Dar Othman (z XVII w.)
* pałac Dar Ben Abd Allah (z XIX w.)
* medresy – szkoły koraniczne (z XVII-XVIII w.) – Mouradia i inne
* zespół pałacowy Bardo zbudowany przez króla tureckiego beja, (XVIII-XIX w.) – siedziba Muzeum Narodowego, zawierającego słynną kolekcję rzymskich mozaik
* rzymskokatolicka katedra św. Wincentego z 1882 (posiada cenne organy i piękne freski na suficie)
Gubernatorstwo Kairuan (arab. ولاية القيروان, fr. Gouvernorat de Kairouan) - jest jednym z 24 gubernatorstw w Tunezji, znajdujące się w centralnej części kraju.
Susa (Súsah, fr. Sousse) to miasto na wskroś tunezyjskie, ale bogate również w elementy europejskich kultur. W dzień życie koncentruje się na plaży Boujaffar, rojącej się od Tunezyjczyków i Europejczyków spragnionych słońca i wody. Wczesnym wieczorem tłumy okupują nadmorską promenadę. Grzechem byłoby do nich nie dołączyć.
Ulice ville nouvelle są szczelnie zabudowane hotelami i restauracjami. Im dalej od morza, tym wolniejszym rytmem toczy się życie. Przekraczając granicę medyny, ma się poczucie wejścia w zupełnie odmienny, o wiele spokojniejszy świat. Susa powstała w IX w. p.n.e. jako fenicka baza wojskowa Hadrumete. W połowie VI w. p.n.e. dostała się pod wpływ Kartaginy. W czasie II wojny punickiej w 202 r. p.n.e. dowódca wojsk kartagińskich Hannibal uczynił z niej bazę wojenną. Miasto uniknęło losu Kartaginy dzięki przymierzu zawartemu z Rzymianami podczas III wojny punickiej. Najazd Arabów w VII w. oraz rozkaz zniszczenia miasta wydany przez Okba ibn Nafaa al-Fihri przyczynił się do upadku Hadrumetum. Dwa stulecia później już jako Susa, miasto stało się głównym portem dynastii Aghlabidów (IX w.), rezydujących w Kairuanie. Przed przybyciem Francuzów w 1881 r.istniała tu tylko skromna osada z 8 tys.mieszkańców.
Życie w mieście koncentruje się wokół dwóch osi. Pierwsza biegnie od place Farhat Hached wzdłuż ave Habib Bourguiba aż do plaży, a następnie na północ ave Hedi Chaker i rue de la Corniche. Stanowi ona serce ville nouvelle i tutaj też skupiła się większość banków, hoteli i restauracji. Drugim ważnym punktem jest medyna z najważniejszymi zabytkami, a także sporym wyborem hoteli. Mury obronne wzmocnione rzędem solidnych kwadratowych wieżyczek wyglądają imponująco. Ciągną się przez ponad 2 km, a ich wysokość dochodzi do 8 m. Zbudowali je Aghlabidzi w 859 r., w miejscu oryginalnych murów obronnych z czasów Bizantyńczyków. W medynie są 24 meczety (12 dla kobiet i 12 dla mężczyzn). W 1943 r. część murów obronnych zbombardowali alianci, a powstała w ten sposób wyrwa jest głównym wejściem do medyny. Główna plaża – Boujaffar - której nazwa wywodzi się od imienia miejscowego marabuta, jest ładna, choć latem bardzo zatłoczona. Została podzielona na sektory - publiczny i prywatne, należące do przybrzeżnych hoteli. Daje się zauważyć niepokojąca tendencja, na szczęście jeszcze nie zasada, by turyści europejscy opalali się w ogrodzonych linami prywatnych sektorach, wyposażonych w leżaki i parasole, a Tunezyjczycy tłoczyli się na pozostałych odcinkach. Ostatnio problemem stały się drobne kradzieże, nie należy więc zostawiać rzeczy bez opieki.
Cotygodniowy targ w Susie odbywa się w niedzielę na Souq el-Ahad, tuż na południe od dworca autobusowego i postoju louages. Panuje tam nieopisany chaos, a na straganach można znaleźć wszystko: od wyrobów rękodzielniczych po żywy inwentarz.
Tradycyjnie bazary były podzielone na różne działy. Kupcy handlujący najbardziej eleganckimi towarami skupiali się w bezpośredniej bliskości Wielkiego Meczetu, natomiast pozostałe stoiska (np. garbarzy czy kowali) lokowano na obrzeżach. Rynki nosiły nazwę towarów, jakie na nich sprzedawano, lub grupy kupców, która je zakładała - np. Souq-el Grana to bazar Żydów z Livorno.
Souq el-Attarine (suk perfumiarski z XIII w.) w pobliżu Wielkiego Meczetu zalicza się do najważniejszych. Dziś handluje się tu nie tylko perfumami, ale także esencjami i olejkami.
Obok jest Souq des Libraires (suk księgarzy), który również powstał w XIII w. Souq el-Attarine prowadzi w stronę Souq el-Trouk (turecki targ krawiecki), gdzie sprzedaje się głównie pamiątki.
Jednym z największych targowisk jest Grand Souq des Chechias. Pełno tu przykurzonych sklepików obwieszonych czerwonymi czapkami. W XVII w. produkcja fezów stanowiła jedną z najważniejszych dziedzin gospodarki Tunezji - 15 tys. rzemieślników wytwarzało rocznie milion czerwonych nakryć głowy eksportowanych na cały świat, a znanych w Tunezji jako chechia.
Souq el-Berka w czasach osmańskich był targiem niewolników, gdzie sprzedawano nieszczęśników złapanych na morzu przez muzułmańskich piratów. Dziś handluje się tu wyrobami ze złota.
Tunezja budzi podziw różnorodnością stylów architektonicznych. Niektóre z nich kontrastują ze sobą. Przykładem są rzymskie i berberyjskie budowle. Te pierwsze budowane były w stylu klasycznym, znanym z wielu zabytków Rzymu i wszystkich rzymskich posiadłości. Kamienne akwedukty, amfiteatry i charakterystyczne wsparte na kolumnadach trójkątne tympanony świątyń, znane z albumów sztuki starożytnej Italii spotkać można i w Tunezji. Budowle berberyjskie są natomiast zupełnie odmienne. Są wznoszone z suszonej na słońcu cegły. Niekiedy budowniczowie z wystających cegieł tworzyli skomplikowane geometryczne wzory na fasadach domów. Niezwykle interesujące są ufortyfikowane spichlerze - ich widok przypomina krajobrazy znane z gwiezdnych wojen - nic dziwnego, bowiem były wykorzystywane przez G. Lucasa w trakcie kręcenie kultowej sagi jako plenery. Najbardziej charakterystyczna dla Tunezji jest jednak architektura islamska. Widoczne jest najlepiej w starówkach miast - w medinach. Sercem mediny jest zawsze najstarszy w mieście meczet, będący jednocześnie głównym domem modlitw miasta. Nieodłącznymi jego elementami jest minaret i fontanna na dziedzińcu meczetu służąca do dokonywania rytualnych ablucji przed modłami. Przy meczecie często mieści się medresa - szkoła koraniczna. Jest ona zwykle zbudowana na planie kwadratu. Jej dzidziniec otaczają krużganki - to północnoafrykańska specyfika. Dają one cień uczącym się, gdyż w tym klimacie zajęcia często odbywały się na wolnym powietrzu. Nad krużgankami znajdują się okna cel studentów i profesorów. Medresa ma zazwyczaj także własną salę modlitw. Wokół meczetu powstawał suk, czyli bazar. Nie był to nigdy pusty plac, lecz plątanina uliczek między domostwami kupców i rzemieślników. Suk tradycyjnie podzielony był na strefy. Najbardziej zaszczytne towary, takie jak dywaniki modlitewne czy książki, sprzedawano najbliżej meczetu. Im dalej od niego, tym brudniejsze lub mniej szanowane rzemiosło było wykonywane i tym mniej prestiżowe towary sprzedawane. Na obrzeżach suku handlowano zwierzętami, na jego peryferiach pracowali garbarze i farbiarze. Granice starego miasta wyznaczają dawne mury miejskie z fortyfikowanymi przy pomocy wież bramnych bramami. Niejednokrotnie fortyfikacje miast tunezyjskich poza oczywistymi funkcjami obronnymi pełniły funkcje reprezentacyjne, stąd bogate zdobienia niektórych fortyfikacji miejskich. Najczęstszą fortyfikacją murów były znane z europejskich zamków blanki - zębate wypustki. Budowle muzułmańskie w Tunezji są niezwykle bogato zdobione. Najczęściej spotykanym materiałem są bajecznie kolorowe andaluzyjskie kafle z motywami geometrycznymi, roślinnymi lub ozdobnie kaligrafowanymi cytatami z Koranu. Współczesna architektura Tunezji czerpie pełną garścią z mauretańskich tradycji. Nie tylko budynki użyteczności publicznej, ale nawet prywatne domy coraz częściej zdobione są kaflami i mozaikami, często mają kamienne, metalowe lub drewniane kratownice w oknach, łukowate drzwi lub okna.
Jak przystało na kuchnię będącą wynikiem mieszania się wpływów arabskich, tureckich i berberyjskich, kuchnia tunezyjska może zaskoczyć europejczyka wieloma rzeczami. Jedną z nich jest zamiłowanie Tunezyjczyków do potraw ostrych. Najpopularniejszą z nich jest harissa - pasta z papryczek chilli, czosnku, kolendry, soli i kminku. Dodaje się ją do różnych sosów, może też, zamoczona w chlebie stanowić dobrą, nomen omen zaostrzającą apetyt przystawkę. Trudno spotkać w Tunezji potrawę bez dodatków mięsnych. Często nawet sałatki warzywne przyrządza się z dodatkiem tuńczyka, zupy zwykle gotuje się na wywarze mięsnym. Wegetarianom warto na pewno polecić kuskus z warzywami. To pszeniczna kasza, w wersji bezmięsnej przyrządzana zwykle w Tunezji z papryką i pomidorami, doprawioną majerankiem, czosnkiem i pieprzem. Kuskus przyrządzany na różne sposoby jest w ogóle jedną z popularniejszych potraw Tunezji. Zazwyczaj podaje się go z mięsem (drób, jagnięcina, baranina, wieprzowiny ze względów religijnych w Tunezji się raczej nie używa), jednak tunezyjską specjalnością jest kuskus z rybą. Polecamy zwłaszcza z tuńczykiem. Z tej drobnej kaszy robi się w Tunezji także desery - na przykład mieszając ugotowany kuskus z rodzynkami, migdałami, słonecznikiem i dowolnymi słodkimi owocami. Inną tunezyjską specjalnością jest brik - faszerowany natka pietruszki, cebulą, tuńczykiem, ziemniakami i surowym jajkiem z przyprawami pieróg z ciasta nieco podobnego do francuskiego, pieczony lub smażony na oleju. W wersji bardziej fast foodowej dodaje się zamiast jajka surowego jajko ugotwane. W dużym stopniu ułatwia to zjedzenie tej potrawy, albowiem je się ja bez użycia sztućców. Amatorom słodyczy na pewno przypadnie do gustu baklawa. To małe ciasteczka z miodem, orzechami i cynamonem. Pyszne, choć niestety zbyt słodkie by można ich było zjeść tyle ile by się chciało. Do deseru można wypić kawę po turecku lub arabsku ( z kardamonem) lub bardzo mocną i bardzo słodką herbatę, podawaną tam w małych szklaneczkach często z prażonymi migdałami lub innymi przekąskami. Chociaż Tunezyjczycy raczej nie pijają alkoholu (większość z nich to muzułmanie), wytwarzają kilka trunków godnych polecenia. Przede wszystkim należy tu wspomnieć o winach. Chwalone przez znawców są jednym z najbardziej reprezentacyjnych towarów eksportowych Tunezji. Szczególnie warto zwrócić uwagę na wino Blanc tradicion, ze względu na jakość i smak, ale także ze względu na to że jest ono wytwarzane z winogron z tradycyjnie w Tunezji uprawianych szczepów. Z regionu Mornag, części Tunezji o najdłuższych tradycjach winiarskich pochodzi także czerwone wino Cru de Mornag. Idealnie nadaje się do podawania z czerwonym mięsem i z indykiem, także do potraw grillowanych. Nieco bardziej egzotycznym napitkiem jest niewątpliwie boukha - słodkawa wódka pędzona z owoców figowych. Równie interesujący jest daktyklowy likier Thibarine. Ten dość drogi trunek wart jest swojej ceny. Mniej popularny i mogący usatysfakcjonować głównie miłośników nowych, niezwykłych smaków jest langhmi - sfermentowany sok z palmy kokosowej.
Aby zobaczyć krajobrazy pustynnej planety Tatooine na której Luke Skywalker stawiał pierwsze kroki jako rycerz Jedi nie potrzeba wcale mieć statku kosmicznego. Wystarczy wsiąść na pokład zwykłego rejsowego samolotu by już po paru godzinach wylądować w innym świecie, będącym na wyciągnięcie dłoni - w Tunezji. Tunezja to nie tylko księżycowe, pustynne krajobrazy wykorzystywane przez liczne ekipy filmowe (m. in przez George'a Lucasa reżysera Gwiezdnych Wojen). To także wspaniałe wyspy zieleni wśród saharyjskiego morza piasku - oazy takie jak Douz czy Nefta. W części z nich powstały ksary - ufortyfikowane górskie oazy - spichrze. Ich wspaniałe wznoszone z kamienia i gliny budowle górując nad niegościnnymi krajobrazami zachwycają i rozbudzają wyobraźnię. Nie tylko jednak miłośnicy wypraw w bezludne pustkowia znajdą w Tunezji coś dla siebie. Oblana turkusowymi wodami Morza Śródziemnego kusi złotymi plażami. Miasta całego wybrzeża Tunezji - od Tabarki po Zarzis zapraszają przez ciepły rok do kąpieli morskich i słonecznych. Na amatorów aktywnego wypoczynku czekają wypożyczalnie sprzętu windsurfingowego, paralotni, pola golfowe i wiele innych atrakcji. Poza wspaniałymi krajobrazami oko cieszyć mogą też pozostałości cywilizacji której początki sięgają dziewiątego wieku przed naszą erą. Ruiny kartagińskich i fenickich budowli, rzymskich amfiteatrów i akweduktów, arabskie fortyfikacje i meczety, żydowskie synagogi - wszystkie te zabytki są świadkami trwającej prawie trzy tysiące lat historii Tunezji i dostarczają zwiedzającym niezapomnianych przeżyć. Warto także odwiedzić ten kraj by poznać jego mieszkanców. Potomkowie berberyjskich koczowników i arabskich wojowników zachowali nieco cech swych przodków - przede wszystkim wylewność i spontaniczność w okazywaniu uczuć. Wystarczy wybrać się na któryś z orientalnych bazarów - suków, by przekonać się o tym widząc mnóstwo radosnych powitań, rzewnych pożegnań, słuchając zaciętych targów i głośnych acz krótkich kłótni kupców. Przede wszystkim jednak z tradycji zarówno Berberów jak i Arabów zachowała się wśród Tunezyjczyków gościnność. Miejscowa kultura nakazuje przyjąć i ugościć człowieka nawet jeśli jest wrogiem. Z tym większą wobec tego radością witani są w Tunezji turyści - goście mile widziani. Warto zatem zobaczyć ten tak bliski, a jednocześnie tak odmienny kraj. Jeśli chce się ujrzeć wspaniałą tunezyjską przyrodę w całej krasie należy udać się do parku narodowego Aszkal, oddalony 30 kilometrów od Bizety. Jest to miejsce niezwykłe. Nie tylko ze względu na wielką różnorodność terenów (w granicach parku znajduje się góra Dżebel Ichkeul porośnięta lasem, mokradła, jeziora i morska laguna), ale także ze względu na to że jest jedną z ważniejszych w Afryce Północnej ostoi ptactwa migrującego z Europy. Liczba gatunków występujących w parku sięga aż 200 000. Obok bardzo malowniczych brodzących w płytkich wodach stad różowych i przeszukujących niską roślinność w poszukiwaniu pożywienia jaskrawoczerwonych modrzyków zobaczyć można swojskie białe bociany. W tak egzotycznych pejzażach wyglądają one, trzeba przyznać, osobliwie. Warto ten widok zobaczyć. Dżebel Ichkeul to raj nie tylko dla ornitologów. Miłośnicy przyrody spotkają tam też zwinne mangusty, usłyszą wieczorem wycie szakala i ujrzą majestatyczne bawoły indyjskie, sprowadzone w połowie dziewiętnastego wieku do Tunezji. Warto także wybrać się do El - Jem (w połowie drogi między Susą i Sawakisem). Znajduje się tam jedna z najwspanialszych rzymskich budowli w Afryce - koloseum. Ta wzniesiona na początku trzeciego wieku naszej ery ma aż 138 metrów długości i 114 metrów szerokości. Widzowie krwawych igrzysk mogli spoglądać na arenę ze wznoszących się na wysokość trzydziestu metrów siedzeń. Amfiteatr mógł pomieścić 30 tysięcy osób. Nawet dzisiaj góruje nad współczesnymi zabudowaniami miasta. Mimo iż wielokrotnie w ciągu swej historii koloseum służyło za budowlę obronną (między innymi broniła się w nim w trakcie najazdu arabskiego berberyjska księżniczka Al. - Kahina), jest dość dobrze zachowane. Można zwiedzać nie tylko część ongiś dostępną dla publiczności, ale i ciągnące się pod areną korytarze, w których gladiatorzy przygotowywali się do walki i w których trzymano zwierzęta. Koloseum widziane z zewnątrz także wygląda interesująco. Można je oglądać z ciągnących się wokół niego uliczek. Ciekawym doświadczeniem kulturowym, a może także i religijnym będzie na pewno wizyta w Kairuan. To najważniejsze dla islamu miejsce wAfryce i czwarte na świecie. Znajduje się tam najstarszy meczet na Czarnym Lądzie, a także stare miasto przywołujące wspomnienie o czasach świetności muzułmańskiego imperium. Ta dawna siedziba arabskich władców stanowi dziś najbardziej tradycyjne i konserwatywne miasto w Tunezji. To tam można zetknąć się z prawdziwą islamską kulturą Afryki Północnej. Jednocześnie jest to miasto otwarte na turystów, nie ma zatem większych problemów ze zwiedzaniem. Większość zabytków miasta można zwiedzać wykupiwszy wcześniej wspólny dla wszystkich atrakcji bilet w Wielkim Meczecie, biurze informacji turystycznej lub zawii Sidi Sahab. Kosztuje on 4, 2 dinara. Pozwolenie na fotografowanie kosztuje jednego dinara i jest ważne wszędzie tam, gdzie ważny jest bilet. W medinie poza Meczetem można zobaczyć stare, pochodzące z VII wieku mury miejskie, wille kupieckie i zadaszone suki. O wiele starsze centrum religijne regionu znajduje się w Dougga. Nie spotkamy tam jednak żadnych wyznawców ani pielgrzymów, jak w Kairuan. Dougga to bowiem ruiny rzymskiej metropolii wzniesionej na miejscu numidyjskiego miasta. Z okresu przedrzymskiego pochodzi układ uliczek mauzoleum z drugiego wieku przed naszą erą. Poza licznymi (21!) pozostałościami świątyń w Dugga zobaczyć można wspaniały kapitol. Ta górująca nad miastem, lśniąca biało w słońcu budowla stanowi jeden z najwspanialszych śladów rzymskiego panowania w tym rejonie świata. Niedaleko niego położony jest teatr. Mimo że został on zbudowany ponad 2000 lat temu, do dziś odbywają się w nim spektakle w ramach Festiwalu Teatru Klasycznego, mającego miejsce co roku w lipcu i sierpniu. Zwiedzanie tego gigantycznego kompleksu ruin i grobowców zajmuje około trzech - czterech godzin. Warto przeznaczyć ten czas na poznanie Duggi, gdyż poznając ją, poznaje się także jej starożytnych mieszkańców dzięki licznym zachowanym obiektom świeckim takim jak łaźnie i dzięki starożytnym drogom, które przed nami przemierzali rzymscy osadnicy.